22 403 77 03, 693 445 280

Blog

Porwać własne dziecko…?

Porwać własne dziecko…?

Tytuł naszego artykułu jest nieco przewroty i wręcz prowokacyjny. Omawiany kazus dotyczy bowiem rodziców, którym przysługuje pełnia władzy rodzicielskiej. W takiej zaś sytuacji nie ma mowy o kryminalnym charakterze takiego czynu a sprawa może być rozpatrywana wyłącznie w oparciu o przepisy prawa rodzinnego. Wbrew więc prowokacyjnemu brzmieniu tytułu mamy do czynienia wyłącznie z prawem rodzinnym. Aby mówić o uprowadzeniu dziecka, rodzic zabierający małoletniego spod opieki drugiego rodzica, musi mieć co najmniej ograniczone prawa rodzicielskie, w stopniu niepozwalającym mu na decydowanie o miejscu pobytu dziecka. W omawianym przypadku z taką sytuacją nie mieliśmy do czynienia.

Krótka historia…

Rodzice dziecka od niemal 10 lat żyli w konkubinacie. Ze związku w 2014 roku urodziło się dziecko. Pod koniec października 2018 r. matka na skutek nieporozumienia z ojcem opuściła dom ojca, w którym dotychczas wspólnie mieszkała z dzieckiem. Dziecko zostało z ojcem. Zaraz po opuszczeniu domu przez matkę ojciec zasięgnął porady odnośnie do sposobu postępowania wobec matki i możliwych do przedsięwzięcia kroków prawnych dotyczących określenia miejsca zamieszkania dziecka przy ojcu, władzy rodzicielskiej, kontaktów dziecka z matką, alimentacji i in.

Po kilku dniach na początku listopada 2018 r. w trakcie odbierania przez ojca dziecka z przedszkola matka przygotowała akcję tzw. uprowadzenia rodzicielskiego dziecka. W tym celu przybyła na miejsce z pracownikami OPS oraz wezwała Policję. Ojciec nie przeciwstawił się temu aby nie generować większego stresu dziecku. Postanowił walczyć o swoje prawa na drodze sądowej.

Do końca grudnia 2018 r. Sąd jednak nie ustanowił nawet zabezpieczenia kontaktów ojca z dzieckiem pomimo, iż wniosek w tym zakresie został złożony pod koniec listopada 2018 r. Pomimo pisma o przyspieszenie rozpoznania tego wniosku z uwagi na zbliżający się okres Bożego Narodzenia sąd wyznaczył termin posiedzenia na … dopiero koniec stycznia 2018 r. ignorując wniosek ojca o ustanowienie zabezpieczenia na czas świąt. Ustawowo winien to zrobić w terminie 7 dni w przypadku niecierpiącym zwłoki lub wyznaczyć rozprawę w terminie miesiąca od daty wpływu wniosku. Matka nawet nie chciała słyszeć o możliwości spędzenia dziecka z ojcem jakiegokolwiek okresu w czasie świąt.

Matka po swoim uprowadzeniu rodzicielskim od samego początku zaczęła ograniczać ojca w kontaktach z dzieckiem. Pozwalała na krótki kontakt raz w tygodniu w centrum handlowym. Pomimo telefonów, sms’ów – żądania ojca o szerszy kontakt z córką pozostawały bez odzewu. Ojciec nie mógł się z tym pogodzić. Dziecko jest przysłowiowym „oczkiem w głowie” tatusia. Matka postanowiła także, iż założy ojcu sprawę o wysokie alimenty oraz określenie miejsca zamieszkania przy niej. Cały czas stała na stanowisku, iż dopóki sąd nie wyda stosownego postanowienia ona nic nie musi. Przyjęła postawę, iż do czasu określenia tego w orzeczeniu sądowym może wyłącznie decydować o tym co dzieje się z dzieckiem, jakie decyzje wobec niego podejmować i jak często może się ono widywać z ojcem. Ojciec w jej ocenie powinien całkowicie podporządkować się wyłącznie woli matki.

W początkowym okresie (zaraz po uprowadzeniu dziecka przez matkę) rozważaliśmy z ojcem zabranie dziecka od matki do jego dotychczasowego miejsca zamieszkania; zorganizowaliśmy wizytę psychologa dziecięcego celem oceny skutków powrotu do domu dla dziecka. Ostatecznie ojciec nie zdecydował się na taki krok. Postanowił, iż będzie się trzymał ścieżki prawnej.

Utrzymujący się stan ograniczania przez matkę widzeń z dzieckiem oraz perspektywa uzyskania kontaktu z dzieckiem raz w tygodniu doprowadziły ojca do chęci zmiany tego stanu rzeczy. Nie wiedzieliśmy jednak o tym.

Nieudana próba kontaktu ojca z  dzieckiem 23 grudnia 2018 r.  na ubieranie choinki i przekazanie prezentów (matka odmówiła wydania dziecka i wezwała Policję) doprowadziła ojca do przełomu. Podjął decyzję o przejęciu od matki pieczy nad dzieckiem. Wcześniej ojciec zapowiedział matce, iż role się odwrócą jeśli nie zmieni swojego postępowania nadal ograniczając mu widzenia z dzieckiem, planując bez porozumienia z nim święta, wakacje, weekendy, itp.

Zaraz po świętach Bożego Narodzenia do naszej kancelarii zadzwonił ojciec dziecka, z prośbą o interwencję i pomoc. Wskazał, iż bierze właśnie udział w konfrontacji z matką o dziecko, zapytał czy w związku z tym moglibyśmy przybyć na miejsce jako świadkowie zdarzenia. Na miejscu był patrol Policji, który nie stwierdził żadnego zagrożenia dla dobra dziecka. Dziecko było spokojne, zadowolone z obecności ojca. Matka została pouczona o swoich prawach a ojciec ostatecznie pojechał z dzieckiem do swojego miejsca zamieszkania.

Od tamtego czasu ojciec mieszka z deckiem.

Oczywiście historia jest jeszcze bardziej skomplikowana, ale to już są wątki poboczne, techniczne lub stricte prawne…

O samym tzw. uprowadzeniu rodzicielskim napiszemy w osobnym artykule.

 

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , ,